Mick & Bike

THE BIG BIKE THEORY

Jak kręcić, żeby się nie przekręcić – czyli o technikach pedałowania.

Na okrągło na forach i blogach rowerowych kręci się temat pedałowania i doskonalenia technik pedałowania, a im więcej czytam o pedałowaniu tym mniej się w tym łapie.

Wszystkie kontrowersje w zakresie technik pedałowania skupiają się na jednym zagadnieniu – ciągnąć, czy pchać? Otóż i ja chciałbym zabrać głos w tym dyskursie, moje stanowisko nie jest radykalne, ale jest to Moja  opinia na zadane zagadnienie.

Całe to pedałowanie to przecież jedna z łatwiejszych czynności podczas jazdy na rowerze, w końcu to przecież takie naturalne jak chodzenie. A jednak oczywiste jest, że prawidłowe kręcenie pedałami sprawi, że będziemy zużywali mniej energii podczas takich samych tras w identycznych warunkach. Co więcej odnosząc się do prawidłowej techniki musimy mieć w pamięci to, że wszyscy uczymy się pedałować jako małe dzieci i wtedy też wypracowujemy własną technikę kręcenia, którą w późniejszym czasie będzie trudno korygować (bo zawsze łatwiej jest się czegoś uczyć od początku niż poprawiać później błędy).

W tak błahej czynności jaką jest pedałowanie możemy popełnić całą masę błędów począwszy od błędnego ustawienia stopy na pedale, czy też pracy całego ciała podczas pedałowania, aż do np. przyzwyczajenia swojego ciała do złej pozycji na rowerze poprzez złe ustawienie siodełka.

Po raz pierwszy spotkałem się z teorią, że samo „ugniatanie” nie przyniesie mi żadnego sukcesu, a po za tym wyłącznie depcząc pedały jeżdżę źle, przy okazji lektury jednej z książek Lanca Armstronga, albo jakiejś książce o jego karierze (nie pamiętam dokładnie). Przedstawiono wtedy jego sylwetkę jako zwykłego „ugniatacza”, a wszystkie jego sukcesy przypisano doskonaleniu techniki jazdy. Teraz z perspektywy czasu wiemy już, że technika jazdy u Armstronga miała raczej mniejszą rolę w jego wynikach sportowych.

Z drugiej strony, zarówno Sylwester Szmyd w swojej akademii rowerowej jak parę innych autorytetów  piszę na swoich blogach, czy stronach poświęconych kolarstwu o zbawiennym oddziaływaniu techniki pedałowania na osiągnięcia sportowe.

Z trzeciej strony zaś niektórzy biofizycy i trenerzy wskazują, że ciągnięcie pedałów do góry jest nieefektywne i powoduje większe straty energii nie podnosząc tym samym naszej prędkości (takie głosy też często odnajdywałem na różnych forach internetowych).

Największą siłę podczas pedałowania uzyskujemy podczas poziomego ułożenia stopy i pedału. podczas pedałowania od ułożenia pedału w pozycji od godziny pierwszej aż do dziewiątej siła uzyskiwana przez nacisk stopy na pedał sięga 100%. To jest teoria, zaczerpnięta z książki Dominika Lau „Kolarstwo – Podstawy Treningu”, wobec czego zdaje mi się, że są ku takim twierdzeniom podstawy, a główną podstawą jest fakt odpowiedniego ustawienia stopy na pedale i ciągłe pilnowanie pięty, aby ta była w odpowiedniej pozycji do pedała. Dzięki pedałom zatrzaskowym i odpowiedniemu ułożeniu stopy (pokazanemu na ilustracjach poniżej) w fazie między godziną 6 a 12, gdy pedał jest podciągany go góry nie tracimy mocy.

Najlepiej jednak ujął to mój dobry kolega STAR3, tłumaczy, że podczas dużych obciążeń na rowerku spinningowym powinniśmy starać się kopnąć kolanem kierownicę – oczywiście nie obijać jej, bo uszkodzimy sobie kolana, ale w ten sposób ODCIĄŻAĆ drugą nogę która dzięki takiej technice nie musi pchać dodatkowego ciężaru.

To jest moim zdaniem najnormalniejsze i najlepsze podejście to tego tematu – ale sprawdźcie to sami.

Ruch korby i siły jakie działają na nią gdy pedałujemy, oraz udział naszych mięśni w pedałowaniu obrazuje poniższa ilustracja:

Sam nie zdawałem sobie sprawy z tego ile mięśni jest zaangażowanych w tak prostą i naturalną czynność jaką jest pedałowanie. Nie powiem, że myślałem, że liczy się wyłącznie „ŁYDA”, ale zaskoczyłem się raczej pozytywnie.

 Przygotowując się do tematu trafiłem na bardzo miły i czytelny blog Trzymaj Koło, którego autor wydaje mi się entuzjastą całkowitego wykorzystywania obrotu korby. W treści wpisu o technikach pedałowania wprowadza nas w króciutki opis prawidłowego pedałowania i pokazuje ćwiczenia na poprawę techniki (kręcenie jedną nogą, młynek, ruchy po większym okręgu, jazda na stojąco). Ja po tym artykule utwierdziłem tylko swoje przekonanie, że prawidłową techniką jazdy jest właśnie optymalne wykorzystywanie  obrotu korby i z tego miejsca chciałbym podziękować za ten wpis.

Jednak w całej dyskusji o „prawidłowej” technice pedałowania – jak w każdej dyskusji – jest także zdanie odmienne, tj. takie które propaguje wyłącznie udeptywanie pedałów. Zwolennicy tej techniki wskazują na to, że nasza noga nie jest przyzwyczajona do ciągnięcia pedałów i przez takie podejście możemy nabawić się kontuzji. Wskazują ponadto, że aby ciągnięcie pedałów mogło się powieść musimy wkładać mniej siły w ich naciskanie, a co za tym idzie siły te równoważą się i nie widać w związku z tym znaczącej poprawy prędkości.

 W tych argumentach jest oczywiście trochę racji i zgadzam się z tym, że nasza noga nie została zaprojektowana do podciągania ciężarów, a w głównej mierze do przenoszenia naszego ciężaru – bo jak tu się nie zgadzać z mądrzejszymi. Równocześnie uważam, że odrobina treningu może nieco zmienić tę tendencję i właśnie o tę odrobinę treningu chyba toczy się cały spór. Oczywiście dalej będziemy narażeni na kontuzję, ale taki właśnie jest ten sport.

Co do drugiej teorii sceptyków doskonalenia techniki jazdy poprzez wykorzystywanie całego obrotu korby odnoszącej się do prędkości (to już poważniejszy zarzut) to w tej kwestii był bym ostrożniejszy, bo z moich doświadczeń, jak również doświadczeń wielu innych kolarzy amatorów jest wręcz odwrotnie. Po tym jak zacząłem używać całego obrotu korby moja prędkość wzrosła o jakieś dwa do trzech km/h. Oczywiście są to tylko moje obserwacje i badania te nie były przeprowadzane w warunkach laboratoryjnych, więc nie są to oficjalne dane. Po za tym różnica ta nie jest na tyle znacząca, żebym nie mógł powiedzieć, że akurat nie miałem lepszego dnia.

W czym najbardziej pomaga mi wykorzystywanie całego obrotu korby to na pewno strome podjazdy, gdy moje nogi potrzebują wzajemnej pomocy i tu nikt nie przekona mnie, że „białe jest białe, a czarne jest czarne”. Po prostu wygodniej jeździ mi się pomagając sobie „wolną” nogą podciągając pedał. W jeździe po płaskim nie używam właściwie ciągnięcia pedała do góry, bo jest ono mi niepotrzebne, albo po prostu nie mam tego na tyle dobrze wytrenowanego, żebym w każdych warunkach potrafił wykorzystać cały obrót korbą. Szczególnie, że poprawa mojej prędkości nie jest znacząca nie wydaje mi się potrzebne udoskonalanie tej techniki na płaskim.

Reklamy

Information

This entry was posted on 18 lutego 2014 by in Prosto z szosy and tagged , , , , , , .
Ius et Sport

Koło Naukowe Prawa Sportowego ,,Ius et Sport"

GONKA

Way of cycling

Tour de Warsaw

300 kilometrów na rowerze dookoła Warszawy

Co w prawie piszczy

THE BIG BIKE THEORY

%d blogerów lubi to: