Mick & Bike

THE BIG BIKE THEORY

Jak zadbać o łańcuch

Sezon rowerowy zbliża się wielkimi krokami, w związku z czym najwyższy czas zadbać o techniczną stronę naszej maszyny. W pierwszym poście z serii KONSERWACJA ROWERU chciałem zająć się zupełną podstawą czyli konserwacją łańcucha – a przy okazji pisania zadbać porządniej o swój łańcuch.

Dziś możemy się z tego śmiać, ale przez wiele lat cykliści poruszali się rowerami bez łańcuchów, pedały były przytwierdzone do koła (najczęściej przedniego), a nawet już po wynalezieniu łańcucha przez wiele lat łączono napęd z przednim kołem. Taka technika nie pozwalała na rozwój przerzutek i nie była ona wcale bezpieczniejsza od napędzania przedniego koła wprost siłą mięśni – nie jest to wcale łatwa sprawa o czym przekonałem się na własnej skórze.

Na nasze szczęście i na szczęście całej ludzkości w roku 1879 H.J Lawson opatentował w rowerze napęd łańcuchowy na tylne koło. Niestety w tamtych czasach łańcuchy były znacznie gorszej jakości, ponadto były trudne w produkcji i dość drogie, aby zmieniać je tak często jak tego wymagały. Tu z pomocą przyszedł Hans Renold, który udoskonalił budowę łańcucha przez co sam łańcuch stał się trwalszy i zrewolucjonizował nie tylko rynek rowerowy, ale właściwie każdą formę transportu, która opierała się na  łańcuchu.

***

MYCIE ŁĄŃCUCHA I NAPĘDU

W pierwszej kolejności, jeszcze przed smarowaniem musimy oczyścić nasz łańcuch z kurzu, piasku, błota i innego brudu. Jest parę technik czyszczenia łańcucha, ja zacznę od tych najłatwiejszych, ale pamiętajmy, że technika czyszczenia zależy w dużej mierze od tego jak bardzo brudny i ubłocony jest nasz łańcuch, jak również od tego ile stał on czekając na sezon, od jego wieku i wielu innych czynników o których będę pisał w miarę przedstawiania poszczególnych sposobów czyszczenia.

I. Po pierwsze SZMATKA, czyli zwykłe przetarcie łańcucha szmatką przed późniejszym jego smarowaniem. Już w paru miejscach słyszałem, że wystarczy wyłącznie przetarcie szmatką łańcucha, ale nie do końca się z tym zgadzam. Choć mówili to ludzie bardziej doświadczeni ode mnie w zakresie serwisu roweru, to zapominali oni o ważnej sprawie, tj. stopniu zanieczyszczenia łańcucha – tak więc jak wszędzie tak i przy konserwacji naszego roweru nie możemy generalizować. Sama szmatka spełni swoje zadanie, jeżeli nasz łańcuch jest delikatnie przykurzony (np. po dokładnym umyciu roweru i odstawieniu go na zimę nie jeździliśmy nim nigdzie gdzie by się umazał), jeżeli nie jest on zabłocony, albo oblepiony brudem – jeżeli łańcuch jest w miarę czysty to możemy go przetrzeć szmatką, w innym przypadku polecam troszkę poważniejsze podejście do czyszczenia.

II. Jeżeli nie chcemy bawić się w rozbieranie łańcucha i nie jest on strasznie brudny, a nasz napęd nie wymaga generalnego czyszczenia możemy zaopatrzyć się w specjalne zestawy do czyszczenia łańcucha. Tak jak pokazuje zdjęcie poniżej jest to małe pudełeczko z mechanizmem paru szczoteczek, które najpierw napełniamy detergentem, a następnie powoli przemieszczając łańcuch czyścimy go właściwie nie brudząc rąk. Maszynka taka może kosztować od 15 zł (za samą maszynkę bez detergentów) do nawet 120 zł (za maszynkę „dobrej” firmy). Ceny detergentów do maszynki w zależności od marki wąchają się od 10 zł do 30 zł za ok. 100 ml.

III. Do tego sposobu czyszczenia łańcucha będzie potrzebne troszkę więcej czasu, ale też sposób ten jest moim zdaniem najefektywniejszy. Po pierwsze będziemy potrzebowali klucz do demontażu łańcucha, po drugie będzie nam potrzebny jakiś stary bidon, albo butelka po napoju ze sporym korkiem (żeby po wszystkim było nam łatwiej wyjąć łańcuch) i wreszcie po trzecie będziemy potrzebowali odtłuszczacza (może być to benzyna ekstrakcyjna, albo rozpuszczalnik, który dostaniemy właściwie w każdym większym sklepie).

Pierwszą czynnością będzie zdjęcie łańcucha – w tym celu przerzucamy biegi tak aby łańcuch był na najmniejszych zębatkach, zarówno z przodu jak i z tyłu. Za pomocą klucza do rozpinania łańcucha demontujemy łańcuch i wkładamy go do starego bidonu (bądź plastikowej butelki, nie polecam szklanych naczyń bo mogą nie wytrzymać i rozbić się w trakcie mycia). Do bidonu wlewamy benzynę ekstrakcyjną (bądź inny odtłuszczacz) zamykamy i zaczynamy mycie – czyli obchodzimy się z naszym naczynkiem jak barman z shakerem, potrząsając nim, aż zabolą nas ręce 😛 Benzynę możemy zostawić w innej butelce, do której ją odlejemy na następny raz.

Po tych czynnościach odkładamy na chwilę nasz łańcuch, aż wyschnie i zakładamy z powrotem na rower, wcześniej jednak nie zapominajmy o wyczyszczeniu kasety i korby. Kasetę możemy czyścić specjalnymi szczotkami, które dość tanio można kupić w sklepach rowerowych, albo na Allegro, albo szmatką, którą nasączymy płynem którym czyściliśmy łańcuch, w ten sposób, że dokładnie przecieramy szczeliny między zębatkami. To samo robimy z korbą.

SMAROWANIE

Sama czynność smarowania nie jest trudna, ale dla zoptymalizowania tej czynności musimy pamiętać o paru zasadach:

1. Przerzutki powinny być ustawione tak, żeby łańcuch był na najmniejszych zębatkach (tylna przerzutka jest wtedy maksymalnie wychylona co pozytywnie wpływa na penetrację łańcucha przez olej).
2. Nakładamy tylko jedną kroplę oleju na jedno ogniwo/sforzeń łańcucha – nie przesadzajmy z ilością oleju, bo łańcuch nie będzie lepiej nasmarowany, a będzie tylko szybciej się brudził.
3. Po nasmarowaniu ogniw przekręćmy parę razy łańcuchem, żeby olej lepiej się rozprowadził.
4. Najlepiej smarować łańcuch na dzień przed jazdą, żeby olej mógł dobrze wniknąć w łańcuch.
5. Przed samą jazdą należy wytrzeć łańcuch z nadmiaru oleju, w ten sposób nie będzie się do niego kleił tak mocno bród.

CZYM SMAROWAĆ ŁAŃCUCH

Tu w zasadzanie odpowiedź też wydaje się prosta – olejami przeznaczonymi do smarowania łańcuchów. Ważne jest jednak aby oleje te były dostosowane do roweru jakim jeździmy (rower szosowy, rower górski, rower miejski) i do warunków w jakich się nim poruszamy. Możemy oczywiście kupić uniwersalny olej do każdej pogody i wydać tylko 20 zł, ale dbając o nasz rower możemy pokusić się o kupno choćby dwóch rodzajów olejów, to jest na suchą jezdnię i na jazdę w deszczu (chyba, że wyciągamy rower z piwnicy wyłącznie w piękną pogodę).
Osobiście próbowałem już paru olejów, a obecnie jestem na etapie wypróbowywania oleju B’Twina z teflonem na mokrą pogodę. Bardzo nie polecam stosowania takich preparatów jak WD40 i innych olejów w spreyu – bardzo szybko się dematerializują i nie mamy smarowania w ogóle.
Do tej pory najlepszym olejem jakiego używałem były oleje firmy Finish Line Dry Teflon Lube i Ceramic Wax Lube które można nabyć w internetowych sklepach, bądź w sklepach rowerowych za kwotę w okolicach od 20 do 35 zł.

JAK CZĘSTO ZMIENIAĆ ŁAŃCUCH

Jeżeli już poruszyłem temat smarowania łańcucha i konserwacji napędu należy również zmierzyć się z tematem jak często należy zmieniać łańcuch. Jest to o tyle poważny temat, że zużycie łańcucha i jazda na „zrobionym” już łańcuchu powoduje zużywanie się innych komponentów napędu – takich jak korba czy kaseta. To czy powinniśmy zmienić łańcuch zapewne wyczujemy pod nogą, bo zacznie nam przeskakiwać i nie będziemy mili już tak dokładnych zmian biegów. Łańcuch może zacząć skrzypieć i jeszcze na wiele innych sposobów mówić nam, że jest już zmęczony. Najlepiej będzie jak wtedy podjedziemy do jakiegokolwiek sklepu rowerowego i poprosimy o zmierzenie specjalnym urządzeniem czy nasz łańcuch nadaje się do jazdy. Takie urządzenie (ilustracja poniżej) możemy również sami zakupić, żeby mieć pieczę nad tym czego potrzebuje nasz rower.

POSTSCRIPTUM

Łańcuch tak jak cały napęd naszego roweru jest narażony na działanie ogromnych sił (w zależności od łydy 😛 ). W związku z czym części te mogą ulegać szybko degradacji, łańcuch będzie się rozciągać, a zęby na kasecie i korbie będą się wycierać, żeby zaoszczędzić trochę pieniędzy – bo niektóre komponenty napędu mogą kosztować – w zależności od modelu – nawet ok. 2 000 zł (kaseta Campagnolo RECORD UT Carbon), możemy zastosować prosty manewr – kupić dwa, albo trzy łańcuchy (w zależności od ilości kilometrów jakie robimy rocznie) i zmieniać je naprzemiennie. Dzięki takiemu fortelowi, zęby na kasecie i korbie nie będą się musiały dopasowywać do nowych łańcuchów i nie będą się tak szybko wycierać, a i same łańcuchy wydłużą również swoją żywotność. Co jaki czas zmieniać łańcuchy to już wybór indywidualny, bo można robić to zarówno po każdej jeździe, jak i po 200 – 300 km. Ale to już musicie wyczuć sami.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Information

This entry was posted on 26 lutego 2014 by in Gadżety and tagged , , , .
Ius et Sport

Koło Naukowe Prawa Sportowego ,,Ius et Sport"

GONKA

Way of cycling

Tour de Warsaw

300 kilometrów na rowerze dookoła Warszawy

Co w prawie piszczy

THE BIG BIKE THEORY