Mick & Bike

THE BIG BIKE THEORY

Baton energetyczny – bomba smaków

Przed większą trasą, przed dłuższą wycieczką czy przed intensywniejszym treningiem warto zaopatrzyć się w coś co da nam siłę żeby przeżyć cały dzień kręcenia. Już dawno planowałem zrobić własne batony energetyczne, bo są lepsze, tańsze i mogę stworzyć taką mieszankę produktów która odpowiada właśnie mi – po za tym są smaczniejsze 🙂

Przed trasą kolejnej pętli dookoła Warszawy z Cyklistą w Warszawie dostałem wypróbowany już przepis na baton energetyczny (dziękuję Artur). Po małych modyfikacjach powstało 15 batonów mojej produkcji.

***

Do całej akcji pieczenia batonów energetycznych będzie nam potrzeba:

– kartonik mleka skondensowanego (ja kupiłem takie z magnezem)

– pół opakowania płatków owsianych „górskich”

– suszona żurawina

– ziarna sezamu

– pestki dyni i słonecznika

– suszony burak

– orzechy różnej maści (włoskie, ziemne niesolone, migdały i co dusza zapragnie)

– miód

– masło

a ze strony technicznej:

– piekarnik

– blender

–  blacha do pieczenia (ja korzystałem z takiej o wymiarach 23cmx23cmx4cm)

– duża miska

– garnek

***

Pierwszym krokiem będzie rozdrobnienie wszystkich składników czyli: orzechów, żurawiny, pestek dyni i słonecznika, suszonego buraka (a ja dodałem jeszcze dla smaku suszoną skórkę pomarańczy). Wszystko to zblendowałem na w miarę drobne kawałki i wsypałem do dużej miski z płatkami owsianymi (których nie rozdrabniałem).

Następnie, podgrzałem mleko skondensowane i razem z miodem wlałem do miski w której były już inne składniki. Żeby wszystko dobrze wymieszać używałem drewnianej łyżki (bo tak poradził mi przepis który miałem pod okiem i moja narzeczona).

Po dokładnym wymieszaniu składników z tzw. zlepiaczem wysmarowałem dokładnie blachę masłem, żeby podczas pieczenia baton nie przywarł na stałe do blachy. Tu w oryginalnym przepisie, było napisane, żeby posmarować blachę olejem, ale pamiętam jak babcia mi mówiła, że blachę można smarować tylko masłem (nie margaryną, albo czymś innym) więc posłuchałem rady babci i muszę przyznać, że nic nie przywarło po wypieczeniu do blachy, a samą blachę będę używał dalej, bo wystarczyło ją umyć.

Tak przygotowana blacha z masą batonikową w piecu rozgrzanym do 130 st. musi poleżeć godzinę.

Po wyjęciu naszych batoników z pieca, od razu należy je podzielić na porcje dopóki cała masa jest jeszcze świeża i nie stwardniała. Potem odstawiamy ją żeby ostygła.

Ja od oryginalnego przepisu odszedłem troszkę dodając parę nowych składników i rozdrabniając składniki na dość małe kawałki, ale to kwestia gustu i smaku. Zmieniłem też proporcje składników, dlatego nie napisałem ile czego powinno się dodawać, bo to również kwestia gustu. Można spokojnie zrezygnować z jakiegoś składnika, lub zastąpić go zupełnie innym: możecie dodać banany, suszone daktyle, masła orzechowego.

Smacznego i do zobaczenia na trasie 🙂

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Information

This entry was posted on 6 czerwca 2014 by in Prosto z szosy and tagged , , , , , , , , , .
Ius et Sport

Koło Naukowe Prawa Sportowego ,,Ius et Sport"

GONKA

Way of cycling

Tour de Warsaw

300 kilometrów na rowerze dookoła Warszawy

Co w prawie piszczy

THE BIG BIKE THEORY